Przejdź do głównej zawartości

Posty

Czas na zmiany

Bez rozwodzenia się, żalów, życiówek itp. Ten wpis jest ostatnim wpisem na blogu „ekonomista za dychę”.

Jak zarządzać sprzedażą

„Rafał jak zawsze równo i solidnie dowozi wynik” – w swoich najlepszych latach pracy w bankowości, czy to na stanowisku doradczym czy managerskim, nieskromnie mogę pochwalić się dość częstą taką właśnie opinią. Gdy współpracownicy pytali mnie: „jak to robisz?”, odpowiadałem zawsze: „to proste, zamykam plan w trzy tygodnie, w ostatnim robię górkę i przygotowuję tematy na następny miesiąc”. To proste, ale taka strategia nie bierze się z powietrza i zajęło to kilka lat, zanim udało mi się ją dopracować.
W dzisiejszym wpisie dam Ci trochę odpocząć od tematu dochodów i wydatków, ale nadal utrzymam Cię w obszarze rozsądnego zarządzania.. sprzedażą :)

Budżet domowy - krok w tył

„Czasem trzeba dać krok w tył, żeby dać dwa kroki wprzód” – to zdanie usłyszałem na powrotnej rozmowie rekrutacyjnej, od mojego przyszłego wtedy szefa, w jednym z banków, w którym pracowałem wcześniej ponad cztery lata, a do którego wróciłem po ok. rocznej przerwie, spędzonej na poszukiwaniu „bardziej zielonej trawy u sąsiada”. Taka też myśl przyszła mi do głowy po uzyskaniu pierwszych informacji zwrotnych od osób, które przeczytały artykuł „Zacznę od budżetu domowego..”.

Otóż.. w moich założeniach edukowaniu młodych ludzi popełniłem pewien błąd – nie każdy, a już na pewno nie z pokolenia 9x (oczywiście lekko generalizuję, nie obrażajcie się :)), musi czerpać taką przyjemność podczas tworzenia rozbudowanych tabelek, formuł liczących, zgłębiania danych i wyciągania z nich wniosków – jak ja. W związku z tym, moja propozycja budżetu z podziałem na kategorie, może bardzo szybko zderzyć się ze ścianą podczas realizacji. Ponownie, nie obrażajcie się, ale faktycznie jakoś słabo Was widzę z la…

Mam budżet!! I co dalej?

W poprzednim artykule o prowadzeniu budżetu domowego mówiłem o moim podejściu do tematu finansów osobistych. Jeśli po jego przeczytaniu zacząłeś prowadzić swój pierwszy budżet (a z informacji zwrotnych wiem, że kilka osób zaczęło), to jest mi z tego powodu bardzo miło :)
Załóżmy więc, że prowadzisz budżet, spisujesz wydatki, tniesz niepotrzebne koszty itp. i.. na koniec miesiąca zaczynają pojawiać Ci się nadwyżki. Co z nimi zrobić?
W dzisiejszym artykule podpowiem, jak możesz wykorzystać w ten sposób zaoszczędzone pieniądze oraz podsunę kilka rozwiązań na ich przechowywanie i rozmnażanie.

Jak radzić sobie ze stresem

Jeśli czytasz regularnie mojego bloga, wiesz, że od kilku miesięcy jestem szczęśliwym ojcem. Podczas pełnienia nowej roli zaobserwowałem u siebie dziwne uczucia w sytuacjach, na które do tej pory nie zwracałem uwagi. Uświadomiłem sobie, że to stres, spowodowany tym, że te wszystkie, dobrze znane mi czynności wykonywałem po raz pierwszy.. z synem. Wizyta u lekarza, badania, przejazd tramwajem, dłuższy pobyt poza domem, spotkanie z rówieśnikami itp. – to wszystko przecież działo się pierwszy raz. Nie wiedziałem czego mogę się spodziewać, co może się wydarzyć.

Zacznę od budżetu domowego, czyli ekonomista za dychę w 2018 roku

Od połowy grudnia zastanawiałem się w którą stronę powinienem dalej pójść z blogiem. Chęć nagrywania własnego podcastu była na tyle silna, że każde kolejne rozpoczynanie pisania artykułu kończyło się fiaskiem – przecież mógłbym to opowiedzieć, a dzięki temu trafić do wszystkich tych, którzy po prostu nie mają czasu na czytanie długich tekstów. Z drugiej strony, bardzo lubię pisać..

Płacisz za konto? Niech bank zapłaci Tobie, czyli bankobranie dla niedowiarków

Po serii artykułów o wydatkach dziecięcych, krótki wpis o bardziej przyjemnej czynności, jaką jest zarabianie. Nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie fakt, że mam na myśli zarabianie na koncie osobistym i to bynajmniej nie na oprocentowaniu znajdujących się tam środków.

"Nie stać mnie na dziecko" - cz. 4

Efekt skali – ten zwrot jako pierwszy przyszedł mi do głowy, gdy spojrzałem na podsumowanie kategorii, które opiszę dziś. Dlaczego? Cena jednostkowa większości produktów jest stosunkowo niska, jednak ich ilość powoduje wygenerowanie całkiem sporej kwoty.
To jest trochę tak, jak magia cen na zakupach w markecie – wydaje Ci się, że bierzesz z półki rzeczy, które kosztują kilka złotych, a przy kasie opada Ci szczęka, gdy pani kasjerka podaje kwotę łączną.
Tak też właśnie wygląda sprawa w grupach produktów: ubranka, pielęgnacja i do szpitala.

"Nie stać mnie na dziecko" - cz. 3

Zastanawiałem się, od czego zacząć opisywanie naszych wydatków na wyprawkę. Czy ułożyć to chronologicznie, czy kosztami rosnąco, czy malejąco, czy po prostu luźno kategoriami na chybił – trafił.
Zdecydowałem się jednak zacząć od tych kategorii, które w pewnym sensie ukształtowały poziom wydatków, dotyczących innych grup produktów. Z wymienionych w części drugiej tego cyklu kategorii, dziś opiszę: podróżowanie, spanie i karmienie.

"Nie stać mnie na dziecko" - cz. 2

Wszyscy lubimy kupować nowe rzeczy (oczywiście uogólniam), ale nie wszyscy lubimy wydawać pieniądze. Osobiście (od jakiegoś czasu) nie lubię wydawać pieniędzy – zdecydowanie wolałbym je gromadzić i pomnażać, aż osiągnę swój finansowy cel. Gdy nadejdzie ten dzień, zakupy dla mnie staną się prawdziwą przyjemnością. Przynajmniej tak myślę.
Jednak, póki co, muszę radzić sobie w sytuacji, w której aktualnie się znajduję.
Niestety, przygotowania do narodzin pierwszego dziecka nie mogą się obejść bez zakupów wielu produktów, których z wiadomych przyczyn jeszcze nie posiadamy.