"Nie stać mnie na dziecko" - cz. 3


Zastanawiałem się, od czego zacząć opisywanie naszych wydatków na wyprawkę. Czy ułożyć to chronologicznie, czy kosztami rosnąco, czy malejąco, czy po prostu luźno kategoriami na chybił – trafił.

Zdecydowałem się jednak zacząć od tych kategorii, które w pewnym sensie ukształtowały poziom wydatków, dotyczących innych grup produktów. Z wymienionych w części drugiej tego cyklu kategorii, dziś opiszę: podróżowanie, spanie i karmienie.


Kategorie te w założeniu miały stanowić największy udział w ogóle wszystkich wydatków, jakie planowaliśmy ponieść – ok. 75%. W tych grupach umieściliśmy produkty:

1. Podróżowanie:

· Wózek 3 w 1
· Torba na akcesoria
· Śpiworek do wózka

2. Spanie:

· Łóżeczko z materacem
· Komplet pościeli z poszewkami
· Kocyk gruby i cienki
· Rożek
· Podkłady pod prześcieradło

3. Karmienie:

· Stanik do karmienia
· Laktator
· Zestaw butelek
· Smoczki
· Poduszka do karmienia
· Śliniaki
· Wkładki laktacyjne
· Osłonki na sutki

Podróżowanie

Wózek był najdroższym elementem całego wyposażenia – jego ceny wahają się od 1000 zł do ponad 5000 zł (są również wózki w cenie niezłego samochodu, ale takie odrzuciliśmy na starcie;)). Po analizie dostępnych na rynku modeli postanowiliśmy, że w naszym przypadku najkorzystniejszy będzie zakup wózka 3 w 1, czyli takiego zestawu, który posiada uniwersalny stelaż, gondolę, spacerówkę i fotelik samochodowy. W sklepach internetowych znaleźliśmy model, którego cena wynosiła 1599 zł. Do niego znaleźliśmy torbę na akcesoria w cenie 79 zł, a kategorię zamknął śpiworek w podobnej cenie. Sumując, produkty przeznaczone do podróżowania miały nas wynieść ok. 1760 zl.

Pierwszym błędem jaki popełniliśmy było niedopatrzenie jednego z zapisów oferty wózka – pomimo tego, że wózek był w kategorii 3 w 1, w rzeczywistości był wózkiem 2 w 1 z możliwością dokupienia fotelika w cenie od 200 zł. Po głębszym przeanalizowaniu innych marek, okazało się, że tak jest w większości ofert, a prawdziwe wózki 3 w 1 są poza naszym zasięgiem finansowym. Zdecydowaliśmy się więc na wybranie wózka 2 w 1 w założonym zakresie cenowym i dokupienie fotelika w przyszłości, już po urodzeniu dziecka (ponieważ na chwilę obecną, z racji braku samochodu, nie jest to produkt niezbędny). Wybraliśmy kilka modeli, które wydawały nam się najlepsze i udaliśmy się do sklepu stacjonarnego, żeby je obejrzeć i przetestować.

Niestety, wszystkie w rzeczywistości wyglądały zdecydowanie gorzej niż na zdjęciu czy filmie na stronie producenta, lub prowadziło się je mało komfortowo (a uznaliśmy ten element za dość istotny w naszej sytuacji). Wpadł nam za to w oko inny model, który był bardzo ładny i dobrze wykonany, prowadził się znakomicie, posiadał wszystkie niezbędne funkcje oraz pełną gamę akcesoriów. Minusem była cena ok. 2000 zł – czyli znacznie wykraczająca poza nasz budżet. Nawet w promocjach internetowych nie było możliwości zejść zbytnio z ceny, wszystkie przekraczały 1900 zł.

I tu z pomocą przyszła moja siostra (a zarazem przyszła chrzestna), czego się zupełnie nie spodziewaliśmy, a dzięki czemu nasz największy zakup otrzymaliśmy w prezencie. Dodatkowo, w zestawie znajdowała się już torba na akcesoria, co pozwoliło zaoszczędzić kolejne pieniądze. W międzyczasie do głowy przyszedł mi pewien pomysł. Wózek ten w sklepie był wystawiony na ekspozycji. Nie byłbym sobą, gdybym nie zapytał o możliwość zakupu tego właśnie egzemplarza, oczywiście z odpowiednim rabatem. No i ze średniej ceny tego modelu wynoszącej 1950 zł udało mi się zejść do 1750 zł, a że wózek był w stanie idealnym i sprawnym w 100%, nie wahałem się ani chwili. Zaoszczędziliśmy więc kolejne pieniądze.

Do zamknięcia tej grupy brakowało już tylko śpiworka do wózka. Na szczęście nie zdążyliśmy jeszcze go zamówić, gdy od babci przyszło zdjęcie śpiworka z zapytaniem: czy taki może być? :)

Podsumowanie kategorii „podróżowanie”:


Spanie

Łóżeczko miało być drugim najwyższym kosztem. Żeby nie rozpisywać ponownie całej historii, powiem od razu, że od początku wiedzieliśmy, że będzie ono prezentem od dziadków i możemy na nie przeznaczyć kwotę do 1000 zł. Dzięki temu mogliśmy sobie pozwolić na łóżeczko naprawdę dobrej jakości i mega funkcjonalne. Mimo wszystko szkoda było nam wydawać tyle pieniędzy na jeden produkt, skoro mogliśmy w tej kwocie mieć znacznie więcej. Postanowiliśmy więc znaleźć taką ofertę, dzięki której do łóżeczka dostaniemy coś jeszcze.

Oczywiście internet nas nie zawiódł. Producent wybranego sprzętu akurat miał promocję, dzięki której w cenie otrzymywało się bon na 100 zł na zakup innych produktów w jego sklepie. Jednak ze względu na markę były to produkty dość drogie, więc te 100 zł nie starczyłoby na zbyt dużo. Dalsze poszukiwania pozwoliły znaleźć aukcję na Allegro, na której sprzedawca oferował, co prawda już wybrane akcesoria, ale ich zestawienie było dla nas bardzo dogodne. Do tego wysyłka była gratis.
Tak więc w cenie 899 zł otrzymaliśmy łóżeczko, poduszkę do karmienia, butelkę, smoczek i wkładki laktacyjne.

Jeśli chodzi o kocyki, stwierdziliśmy, że te, które mamy w domu są w zupełności wystarczające i nie ma sensu kupować nowych już teraz. Pościele z poszewkami zostały uszyte przez babcię z materiałów już posiadanych, więc ich kosztem była tylko „robocizna” (która znając babcię była raczej przyjemnością niż ciężką pracą :)).

Rożek kupiliśmy wraz innymi artykułami u jednego sprzedawcy (dzięki temu rozłożyliśmy koszty dostawy) w aukcji na Allegro, a podkłady pod prześcieradło okazały się sprawą groszową – wyniosły razem nieco ponad 5 zł.

Podsumowanie kategorii „spanie”:













Karmienie

W tej kategorii pierwszy raz pojawił się problem z dokonaniem wyboru: czy kupić cały zestaw butelek z laktatorem i akcesoriami, czy kupować wszystko oddzielnie oraz jaki wybrać. Faktem jest, że przed porodem nie byliśmy w stanie przewidzieć, czy laktator w ogóle będzie potrzebny.

Pomimo opinii w sieci zachęcających do zakupu sprzętu elektronicznego, postanowiliśmy wybrać manualny – był dużo tańszy i zapewniał podstawową funkcjonalność w razie potrzeby. Jeśli okaże się, że będzie niewystarczający, poszukamy elektronicznego. Jeśli nie będzie w ogóle potrzebny, przynajmniej nie wyrzucimy sporo pieniędzy w błoto.

Ponownie, po przeszukaniu internetu, wybraliśmy ofertę z Allegro i kupiliśmy zestaw, na który składają się: laktator ręczny, wkładki laktacyjne, butelki, przykrywki do butelek, pojemniki na mleko, smoczki. Za zestaw zapłaciliśmy ok. 120 zł. Do zestawu dokupiliśmy szczoteczkę do czyszczenie za niecałe 3 zł, śliniaki po złotówce i dodatkowe osłonki na sutki w cenie ok. 10 zł.

Wybór staników do karmienia powinna w zasadzie opisać moja partnerka, gdyż poza wyborem kolorów nie wiele tutaj pomagałem ;) Zakres cenowy waha się od 30 zł do kilkuset zł. W tym przypadku również powstaje pytanie, czy staniki będą potrzebne – może się okazać, że organizm nie będzie produkować mleka (co mam nadzieję nie nastąpi), więc trzymając się naszych zasad rozsądnego gospodarowania pieniędzmi, niewłaściwe byłoby kupowanie produktu z wyższej półki. Z drugiej strony, jak ważny jest dobry stanik wie na pewno każda kobieta, więc zakup najtańszej opcji też odpadał. Konsensusem w tej sytuacji był wybór staników (ponownie na allegro) w cenie lekko powyżej 60 zł, które okazały się dość dobre jakościowo i jednocześnie mogły być używane po okresie karmienia, ponieważ miały budowę staników sportowych. Więcej na ten temat nie będę pisał bo blog około finansowy zmieni się w modowy ;)

Podsumowanie kategorii „karmienie”:



Podsumowując, wydatki na trzy powyższe kategorie miały nas wynieść ok. 3500 zł. W rzeczywistości, dzięki dużej pomocy ze strony bliskich, wydaliśmy jedynie 300 zł.
Oczywistym jest, że jeśli nie moglibyśmy sobie pozwolić na zakup nowych sprzętów, takich jak wózek czy łóżeczko, szukalibyśmy używanych (np. na olx), tak jak w przypadku innych zakupów, o których będzie mowa w następnym artykule.
Sytuacja jednak pozwoliła na to, żeby nasz pierworodny miał trochę rzeczy nowych i dobrej jakości. Poza tym, są to produkty (oczywiście nie wszystkie), które przy odpowiednim użytkowaniu nie powinny się zniszczyć na tyle, żeby nie można było ich ponownie wykorzystać.


Jeśli masz jakieś pytania, uwagi czy sugestie – zapraszam do komentowania artykułu na blogu lub profilu facebook’owym. Możesz także skorzystać z formularza kontaktowego.

W następnym artykule opiszę pozostałe trzy kategorie, czyli: pielęgnacja, ubranka i do szpitala.

Już teraz zapraszam :)

Komentarze