Jak zaplanować przeprowadzkę?


Witajcie :)


Tak się złożyło, że w ostatnich dniach się przeprowadzałem. Z miasta do miasta.
Pomimo tego, że to nie był mój „pierwszy raz”, ponownie popełniłem kilka błędów, których pewnie dałoby się uniknąć. Również, pomimo tego, że przeprowadzałem się według ułożonego wcześniej planu – nie udało się przewidzieć wszystkiego.
Na bazie najświeższych oraz wszystkich poprzednich doświadczeń, związanych ze zmianą miejsca zamieszkania, podjąłem próbę napisania krótkiego poradnika, który być może pomoże Tobie w organizacji i realizacji przeprowadzki.

W poniższym tekście będę opierał się na rzeczywistych wartościach, lecz tak naprawdę będzie to tylko zarys, ogół tego jak może wyglądać przeprowadzanie się z miasta do miasta. Każda sytuacja jest inna, jednak postaram się nakreślić cechy wspólne, które ułatwią ułożenie w punktach tego dość często chaotycznego procesu.

Zapraszam do lektury :)

Pierwsze kroki

Gdy już pojawi Ci się pomysł na to, aby zmienić miejsce zamieszkania, proponuję przemyśleć kwestię na spokojnie kilka razy ;) Nie mówię o sytuacjach życiowych, które wymuszają na nas takie decyzje – to zupełnie inna bajka. W moim przypadku był to pomysł, który kiełkował od dłuższego czasu i tylko czekał, aż pozwolą na to warunki otoczenia.
Pierwszym z nich był odpowiedni zapas gotówki i choć o kosztach będę mówił na samym końcu, warto już w tym momencie wspomnieć, że przeprowadzka pochłania dość spore fundusze. Tym bardziej, jeśli jak ja - mieszkasz w wynajmowanym mieszkaniu. Dlatego też osoby, które nie posiadają odpowiedniej poduszki finansowej, powinny przemyśleć taką decyzję kilka razy.. i jeszcze raz :) Ale o kosztach później.

Szukanie mieszkania

Jeśli mamy już wybrane miasto, dobrze jest dać sobie czas na poznanie rynku pracy i rynku mieszkań. Co do szukania pracy w innym miejscu zamieszkania, temat jest dość rozległy, więc zostawię go sobie na osobny wpis. Jeśli chodzi o wynajem mieszkań, znałem zachowania rynku, jego sezonowość i stosunek ceny do jakości. Wiedziałem, że ze względu na okres sesji na uczelniach, mieszkania zaczną się zwalniać przez wyjeżdżających studentów, tym samym wybór będzie coraz większy, a ceny coraz niższe. I tu popełniłem pierwszy błąd – choć wiedziałem, że rynek w Polsce jest od jakiegoś czasu zalewany przez wschodnich sąsiadów, nie doceniłem wielkości tego zjawiska. Okazało się, że znane mi pojęcie sezonowości się zatarło, a mieszkania schodziły jak ciepłe bułeczki, niezależnie od ceny i jakości.
Planowałem znaleźć mieszkanie z ofert prywatnych, dzięki czemu zmniejszyłbym koszt poprzez brak opłaty dla biura / agencji. Przy szukaniu mieszkania korzystałem głównie z portalu OLX, filtrując mieszkania po parametrach, które były dla mnie odpowiednie. Celem było umeblowane, dwupokojowe mieszkanie w bloku, w standardzie „czyste i zadbane” (nie szukałem luksusów), w odległości max 15-20 min od centrum komunikacją miejską (tramwaje / autobusy), w cenie łącznej (najem + czynsz + media) w okolicach 1800 zł.
Ze względu na kwestię umowy w pracy i okresu wypowiedzenia, mogłem sobie pozwolić na miesiąc przeglądania ofert bez konkretnego wybierania oraz miesiąc na znalezienie mieszkania. Tak więc dałem sobie dwa miesiące czasu na to, aby wybrać odpowiednie mieszanie. Długo? Teraz mogę powiedzieć, że wystarczająco, gdyż znalazłem odpowiednie mieszkanie, ale w trakcie tego okresu zaczynałem mieć wątpliwości.
Mieszkań na OLX wpadało naprawdę sporo, lecz albo jakość pozostawiała wiele do życzenia, albo cena była zdecydowanie zbyt wysoka, albo po prostu lokalizacja była zbyt odległa. Albo wszystko naraz.
Drugim problemem, który się pojawił była szybkość rozchodzenia się mieszkań, których obejrzeniem byłem zainteresowany. W praktyce wyglądało to tak, że umawiając na następny dzień obejrzenie 4-6 mieszkań, ostatecznie oglądałem 1-2 ponieważ pozostałe schodziły w trakcie mojej podróży. Dodatkowo, te mieszkania, które udało mi się obejrzeć, w rzeczywistości wyglądały zupełnie inaczej niż na zdjęciach – oczywiście zdecydowanie gorzej.
Po dwóch takich nieudanych wyjazdach wiedziałem już, że muszę jednak zmienić plan i skorzystać z pomocy biura nieruchomości – wiązało się to oczywiście z dodatkową opłatą, ale jednocześnie dawało zdecydowanie większą gwarancję, że z kolejnej wycieczki nie wrócę z niczym.
Do OLXa dodałem jeszcze otodom – w tym drugim portalu przeważały właśnie oferty wystawiane przez biura i jak się później okazało właśnie tam znalazłem obecne mieszkanie.
W efekcie, przy okresie dwóch miesięcy zapasu, umowę o wynajem podpisałem.. na tydzień przed „deadlinem”, czyli tak naprawdę na ostatnią chwilę.

Podsumowując, warto zastanowić się nad tym, czy rzeczywiście ograniczenie kosztów w postaci rezygnacji z pomocy agenta jest dobrym rozwiązaniem – gdybym od razu zdecydował się na taki wybór, możliwe, że zaoszczędziłbym trochę pieniędzy wydanych na przejazdy, a przede wszystkim sporo nerwów, których nie da się wycenić.

Transport

Kolejną rzeczą, którą warto zaplanować z wyprzedzeniem jest transport. Jeżeli ktoś jest w posiadaniu „dostawczaka” może pominąć ten akapit ;)
Wybór auta do transportu zależy od rzeczy jakie będziemy chcieli przewieźć – jeżeli będą to meble czy duże sprzęty agd (kuchenka, lodówka, pralka) bez dużego auta dostawczego się nie obejdzie. Jeśli przewozimy tylko małe agd, rtv, naczynia czy ubrania – sprawa jest zdecydowanie prostsza i możliwości jest więcej.
Najtańszym rozwiązaniem jest skorzystanie z pomocy rodziny lub znajomych, jeśli oczywiście ktoś z nich dysponuje większym autem, np. typu van. Jeśli jednak nie ma takiej możliwości, pozostają nam dwie opcje do wyboru: wynajem samochodu lub skorzystanie z firmy transportowej.
Jeśli chodzi o tę ostatnią opcję, miałem już przyjemność kilka lat temu skorzystać z firmy zajmującej się przeprowadzkami między miastami. Miałem wtedy zdecydowanie więcej rzeczy większych gabarytowo, więc nie miałem innej opcji. Powiem szczerze, że byłem zadowolony z usługi (tym bardziej, że panowie musieli biegać schodami na poziom 3 piętra w 30 stopniach pełnego słońca), ale koszt 1000 zł za transport zabolał. Odległość wynosiła wtedy niecałe 200 km, więc liczyłem się z tym, że przy obecnej odległości zbliżonej do 400 km kwota ta wzrośnie dość znacząco. Poza tym, jedyne rzeczy „wielkogabarytowe” stanowiły dwa rowery oraz jeden stacjonarny – reszta to kartony i worki.
W związku z tym, że zdarzało mi się wynajmować auto w firmie Express Car – postawiłem na nich. Zamówiłem więc klasę mvan, z której już zdarzyło mi się skorzystać, licząc na to, że ponownie dostanę Opla Combo, którego miałem już sprawdzonego. Byłem pewien, że wszystko zapakuję i przewiozę za jednym razem.
I tu popełniłem drugi błąd. Pracownik, z którym już współpracowałem przy wynajmowaniu aut, poinformował mnie dzień wcześniej, że firma zrezygnowała z Combo i otrzymałbym Caddy, który ma zdecydowanie mniejszą przestrzeń ładunkową. Jednak, dzięki temu, że z tym pracownikiem miałem dość dobre relacje, udało mu się podstawić auto 2 klasy wyżej w tej samej cenie. Co prawda liczyłem się już z tym, że będę musiał obrócić dwa razy, ale dzięki uprzejmości tego pracownika, auto podstawione było na tyle komfortowe, że pomimo przejechania ok. 1500 km w ciągu jednego dnia (i kawałka nocy), czułem się dość dobrze. Jednak, kolejny raz koszty wzrosły w stosunku do planowanych.

Jaka z tego lekcja? Gdybym ponownie musiał wynająć auto (a mam nadzieję, że za szybko nie będę musiał – przeprowadzka jednak nie należy do najprzyjemniejszych zajęć ;) ), zamiast zamawiać przez internet (co bardzo lubię i cenię w jakiejkolwiek formie usług), skontaktowałbym się z firmą, aby ustalić w jakiej klasie i jakie auto na 100% mogę otrzymać. Uniknąłbym niespodzianek i niepotrzebnych nerwów na dzień przed wyjazdem.

Pakowanie

Temat rzeka.. I na pewno każdy ma swoje sposoby na pakowanie, aby potem jakoś się odnaleźć w stertach rzeczy. Powiedzmy sobie szczerze, że po wniesieniu wszystkich pakunków na raz do nowego mieszkania, wygląda ono jak krajobraz po wojnie i nawet jeśli wcześniej udało nam się w miarę posegregować wszystkie rzeczy – i tak przez jakiś czas panuje chaos, gdy nie można niczego znaleźć.
Jak ja starałem się rozwiązać ten problem?
Na kilka dni przed planowanym wyjazdem zacząłem od przyniesienia wszystkich rzeczy, które wynosiło się do piwnicy. Wiem, że tzw. „przydasie” zbierają się same w niekontrolowanych ilościach i mogą zaskoczyć w sytuacji przeprowadzki. Po sprawdzeniu zawartości okazało się, że jednak nie jest tak źle. Co prawda, zdecydowałem się wyrzucić kilka rzeczy, ale to drobny procent wszystkiego co składowałem.
Następnie zabrałem się za rzeczy ulokowane w górnych częściach szaf – miejsc, do których nie zagląda się na co dzień. Tu również nie było tragedii (oszczędzający tryb życia przyniósł dodatkowe korzyści ;) ).
Plan pakowania był taki, aby robić to pomieszczeniami: sypialnia, salon, łazienka, kuchnia – najpierw rzeczy najmniej używane, aż do takich, które będą potrzebne do ostatniego noclegu. Na poranek przed wyjazdem zostawiłem ubrania, ręczniki, pościel etc. I to był kolejny błąd.
Nie twierdzę, że w 2 osoby zgromadziliśmy jakieś nieprzebrane ilości ubrań, ale jednak po wrzuceniu wszystkiego do worków okazało się, że choć są lekkie, to zajmują dość sporą przestrzeń ładunkową. Nie spodziewałem się, że aż tak sporą. Efektem było auto załadowane po sufit workami i kolejna zmiana koncepcji przewożenia rzeczy i.. utrata prześwitu większości szyb w aucie, o wstecznym lusterku nie wspominając. Oczywiście, że są boczne lusterka, ale ja akurat preferuję lusterko górne podczas jazdy i nawyk zerkania na nie był silniejszy. No i nie wiem co by powiedziała policja na aż tak załadowane auto osobowe :)
Poza tym, pakowanie, załadunek i rozładunek przeszedł w miarę sprawnie. Planowałem kupić komplet kartonów przeprowadzkowych, ale w trakcie pakownia okazały się zbyteczne – 4 kartony, które zostały z poprzedniej przeprowadzki, zachomikowane kartony od urządzeń agd / rtv, wzbogacone o torby zakupowe wielokrotnego użytku i duże worki wystarczyły.

Ile kosztuje przeprowadzka?

Czas na kilka liczb. Budżet jaki przeznaczyłem na samym początku to kwota 4000 zł. Oczywiście to nie była cała poduszka finansowa, ale z takim wydatkiem łącznym się liczyłem. Budżet został wyliczony według poniższych planowanych kosztów:

1. Mieszkanie:
a) Najem i czynsz za pierwszy miesiąc – 1800 zł
b) Kaucja jednomiesięczna – 1400 zł

2. Transport:
a) Najem auta na jedną dobę – 360 zł
b) Paliwo w jedną stronę – 140 zł

3. Koszty przejazdów oglądania mieszkań:
a) Bilety PKP łącznie – ok. 100 zł

Razem – 3800 zł

A ile rzeczywiście wyniosła mnie cała operacja?

1. Mieszkanie:
a) Najem i czynsz za pierwszy miesiąc – 1800 zł
b) Kaucja jednomiesięczna – 1300 zł
c) Opłata dla biura nieruchomości – 1200 zł

2. Transport:
a) Najem auta na dwie doby – 500 zł
b) Paliwo 2x w obie strony – 600 zł

3. Koszty przejazdów oglądana mieszkań:
a) Bilety PKP łącznie – ok. 200 zł

Razem – 5600 zł

Jak zapewne zauważyliście, zawyżyłem łączne koszty o najem i czynsz za pierwszy miesiąc (gdybym się nie przeprowadzał i tak musiałbym to zapłacić przy obecnym mieszkaniu), ale rzadko się zdarza, aby okresy najmu nie nałożyły się na siebie chociaż w części (zresztą jest to dość ryzykowne), a kaucja pokrywa się z czasem po zwrocie kaucji z poprzedniego mieszkania (jeśli nic nie zniszczyliśmy). Jednak tak czy inaczej są to pieniądze, które musimy wyłożyć z kieszeni, nawet jeśli ostatecznie jakaś ich część do nas wróci lub wejdzie w standardowe opłaty stałe.
Chodziło mi o to, aby pokazać jak duży bufor trzeba mieć żeby zrealizować taką przeprowadzkę bez obawy czy wystarczy nam pieniędzy jeśli coś się wysypie. A jak widać na moim przykładzie, jeśli coś się może wysypać to na pewno tak będzie ;)

Reasumując, nie czuję się ekspertem od przeprowadzek, choć już kilka przeżyłem. Jak napisałem we wstępie, każda sytuacja jest inna – inaczej wygląda przeprowadzka gdy kupujemy / sprzedajemy nieruchomość, inaczej gdy mamy / nie mamy mebli, inaczej gdy rodzina liczy dwie / trzy / cztery lub więcej osób. Natomiast, dzieląc się moim doświadczeniem i moimi przykładami, to co na pewno mogę Ci doradzić, to:

1. Zbuduj sobie poduszkę finansową, na którą złożą się wydatki na mieszkanie i transport, a następnie powiększ ją o połowę tej kwoty – będzie mieć spokój z tyłu głowy na wypadek nieprzewidzianych zdarzeń

2. Szukając mieszkania nie ograniczaj się tylko do ofert prywatnych – czasem warto zapłacić specjalistom za ich usługi, by ograniczyć sobie stresowych sytuacji

3. Szukając środka transportu upewnij się, że zapewni Ci on jednorazowy transport – ograniczysz dzięki temu pieniądze, czas i zdrowie

4. Zanim zamówisz zestaw kartonów przeprowadzkowych, przejrzyj to co masz w swoim posiadaniu – może wystarczy do spakowania wszystkich rzeczy

5. Staraj się pakować rzeczy według jakiejś kategorii (np. pomieszczeniami) – ułatwi Ci to później rozpakowywanie lub przeżycie 2-3 dni na kartonach

6. Po wszystkim, zsumuj wszystkie wydatki i przeanalizuj co można było zrobić inaczej – niewykluczone, że to nie była Twoja ostatnia zmiana miejsca zamieszkania :)


Mam nadzieję, że opisane pokrótce moje doświadczenie związane z ostatnią (i nie tylko) przeprowadzką pomogą Ci w zaplanowaniu swojej (może pierwszej) takiej operacji. Daj mi proszę znać, jeżeli tak będzie lub jeżeli masz własny pomysł na organizację i realizację przeprowadzania się.

Trzymam kciuki, żeby niespodzianek było jak najmniej :)

Komentarze